Nazywam się Iwona, a Ty znajdujesz się na radosnej stronce o podróżowaniu. 60 krajów, 6 kontynentów, 3 podbródki – czyli dużo rodzinnych przygód, uśmiechu, sporo przydatnych wskazówek i absolutnie niepoważnego humoru 🙂
Teneryfa – kompletny przewodnik
Teneryfa – kompletny przewodnik
Teneryfa to wyspa szalenie zróżnicowana. Od pustynnych równin, przez wulkaniczne krajobrazy prosto z Marsa, po soczyście zielone, zamglone lasy. Każdy znajdzie tam coś dla siebie, bo dla leniucha nie zabraknie szerokich piaszczystych plaż, a dla osoby żądnej przygód – szlaków trekkingowych.

Nocleg
Nocleg – noclegów szukałam zazwyczaj na airbnb, ale także na booking znajdziecie sporo różnych opcji. Polecam okolicę Costa del Silencio, jest cicho, noclegi są nieco tańsze a okolica bardzo przyjemna.
Transport
Wynajmowaliśmy auto – udało się wyczaić bardzo tanie auto z wypożyczalni Big Sur. Trochę jaja, bo pani z wypożyczalni nie ma biura, tylko siedzi na ławce na parkingu jak żul xD ale wszystko ok, auto spoko, zwrócili mi depozyt więc nie ma lipy. 500 zł/tydzień.
Atrakcje
- Santa Cruz de Tenerife, no miasto jak miasto, ale fajny park polecam – Parque García Sanabria. To trochę ogród botaniczny, z ogromnymi kaktusami, ścieżkami ozdobionymi tunelami z roślin i kwiatowym zegarem.

- Park Anaga, i tam kilka punktów widokowych, Las Vueltas – piękna ścieżka w zamglonym lesie Anaga. Najpierw czekały nas takie serpentyny, że zostawiłam mokre siedzenie (od potu, w razie jakby ktoś pomyślał co innego xD), następnie niesamowite wędrujące chmury, potem trudny parking (tata powiedział: daj, ja to zrobię – więc było grubo xD) a na koniec wspaniała ścieżka wśród mgieł.

Temperatura tam spadła o 10 stopni, od tego co było na wybrzeżu (miałam nadzieję że moja waga też tak spadnie, ale nope) i roślinność była zupełnie inna. Nazwa tego lasu po hiszpańsku to Zaczarowany Las – no nie mogłabym tego lepiej określić ![]()

- Niesamowita wąska ścieżka, (jednakowoż zmieściłam się, więc nie taka wąska) która nazywa się Camino Viejo al Pico del Inglés. Fajnie, taka nie za długa ta ścieżka, że nawet mój tata który nienawidzi spacerować był zaskoczony, że to już koniec xD (a specjalnie poprawiał jak zaparkowałam, więc mieliśmy czas).

- Pico de Ingles – piękny punkt widokowy gdzie znajdujesz się ponad chmurami ❤ pod sam punkt można podjechać samochodem, uwielbiam to na Teneryfie, że w zasadzie ciągle masz bezpłatne parkingi. Jedyna cena, jaką musisz zapłacić, to upokorzenie jakim jest parkowanie na oczach własnego ojca 😃

- Sentero de los Sentidos, to akurat żadne cuda, trochę drewnianych ścieżek. Tutaj las był już nieco bardziej suchy, więc nie robił takiego wrażenia, jak las Vueltas.
- Playa De Las Teresitas. Spoko, bo można popływać (długi falochron skutecznie niweluje fale). Piasek oczywiście nawieziony, ale i tak było fajnie się poopalać. To znaczy ja się opalałam, bo musiałam pilnować rzeczy, bo ojciec gdzieś poszedł (mimo że nienawidzi spacerować) a mama oczywiście pływała (jakby mogła, byłaby rybą, ale jest moja mamą więc tez nienajgorzej xD).

- Widok na Roque de las Animas i plaże Benijo – po drugiej stronie wyspy pogoda często jest zupełnie inna. I tak było tym razem, że po przejechaniu tunelu wyjechaliśmy po stronie Las Animas, gdzie były chmury i lekka mżawka, podczas gdy przed tunelem niebo było całkowicie błękitne i bezchmurne. Widok na klify i skaliste wybrzeże, a także na odległą czarną plażę Benijo robi duże wrażenie, warto wybrać się tam na wycieczkę, nawet mając na uwadze trudności z zaparkowaniem samochodu przy punkcie widokowym.

- Park narodowy El Teide: Wulkan Teide jest strasznie duży, ma 3715 metrów, a jakby był w Polsce to Janusze i tak by wchodzili w japonkach
ale nie jest, jest na archipelagu Wysp Kanaryjskich i tym samym jest największym wulkanem na jakiejkolwiek atlantyckiej wyspie. Wszędzie dostępne są bezpłatne parkingi i toalety, a na sam wulkan można wyjechać kolejką, ale mój tata ma teraz trochę gorsze zdrowie, więc odpuściliśmy. Ale podobno petarda, tak mówił Kuba który kiedyś wyjechał.


- Charco el Diablo. To takie czorne (jak te oczy co za nie Krzysztof Krawczyk dużo by dał) skały wystające z wody, tworzące niesamowite formacje i baseny. Miejsce jest absolutnie cudowne pod kątem przyrodniczym – widzieliśmy tam setki krabów, które strasznie uciekały na nasz widok (faktycznie tego dnia byłam nieumalowana) ale też w tych małych basenach rybki, oraz pustelniki
(to rodzaj stawonoga podobny do raka, który domek robi sobie z cudzej muszelki). Wyczaiłam nawet ślimaka morskiego i krewetkę! Oczywiście niczego nie dotykałam, bo nic też mnie nie dotykało, więc po co.

Najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że obok wyginały się influlencerki w tej wodzie, wypinając tylna część ciała tak żeby się elegancko wynurzała z wody (ja nie muszę nic wypinać, moja pupa jest jak boja i zawsze dryfuje xD). Nawet te babeczki nie zauważyły cudownego bogactwa życia w tych sadzawkach, a kto wie, może nawet cycem zachaczały jakąś krewetkę czy innego ślimaka (najlepszy dzień życia tej krewetki xD). Szkoda, że tak jesteśmy czasem zajęci robieniem sobie zdjęć (bije się w cyca, też tak czasem mam) że nie zauważymy nawet, w jak wspaniałym miejscu się znajdujemy.
- Miejscowość Masca, pięknie położona w górach. Zjazd do niej opisywany jest w internecie jako wyzwanie dla kierowcy – rzeczywiście droga jest wąska, stroma i kręta, ale zabezpieczona i wyasfaltowana, więc dacie radę. Sama Masca ma do zaoferowania ładne widoki, świetne sklepy z pamiątkami i kawiarnie, ale jak ktoś chce zejść pieszo do doliny, to musi się wcześniej zapisać na ten szlak przez internet. Nam wystarczyły odwiedziny w wiosce.

- Piramidy w Guimarze. – niezwykłe, trochę tajemnicze miejsce. Dziś ostało się 6 z 9 piramid, które powstały prawdopodobnie w XIX wieku. Nie do końca wiadomo, kto i po co je zbudował, ale są stworzone w taki sposób, by móc oglądać wschody i zachody słońca, a więc zgodnie z myślą astronomiczną. Do tego jest tam ogród trucizn, z 70 gatunkami trujących roślin. Bardzo ciekawe miejsce, w sam raz na wycieczkę po odpoczynku na plaży.

- Candelaria i Bazylika Matki Bożej w Candelarii – Candelaria to urocze małe miasto, z kolorowymi domkami i słynną bazyliką, będącą celem peilgrzymek. Choć budowla nie jest specjalnie wiekowa (zbudowana w latach 1949–1959) to robi wrażenie zarówno na zewnątrz, jak i w środku.

- Playa Amarilla a także formacje skalne wokół plaży – to jest cudowne miejsce. Obok miejscowości, w której mieszkaliśmy, na górze Montana Amarilla, są pięknie rosnące kaktusy, widoki są nie z tej planety.


- Widok na Los Gigantes. – to nas nie zachwyciło. Klify wyglądają pewnie lepiej w lepszej pogodzie, ale warto się zatrzymać po prostu po drodze do innej atrakcji.

Galeria
Podsumowanie
Wyspy Kanaryjskie to doskonały wybór o każdej porze roku. W lecie jest tam bardzo ciepło, ale nie tak gorąco, jak na kontynencie, a w zimie panuje tam przyjemna, wiosenna temperatura.


























