Nazywam się Iwona, a Ty znajdujesz się na radosnej stronce o podróżowaniu. 60 krajów, 6 kontynentów, 3 podbródki – czyli dużo rodzinnych przygód, uśmiechu, sporo przydatnych wskazówek i absolutnie niepoważnego humoru 🙂
Göteborg – Szwecja, jaką warto poznać
Göteborg – Szwecja, jaką warto poznać
Z tatą jeździmy we dwójkę tylko tam, gdzie są tramwaje – on sobie ogląda tramwaje, a ja inne rzeczy, i potem spotykamy się wieczorem na tramwajowe opowieści. Tym razem naszym celem padło miasto Göteborg, drugie co do wielkości miasto Szwecji. Myślałam, że nie czeka mnie tam nic ciekawego – kurde blaszka, jak bardzo się myliłam!

Nocleg
Spaliśmy w okolicy Biskopsgården i polecam tą część miasta, bo jeździ tam tramwaj i można szybko dotrzeć do centrum.
Transport
Do Goteborga lata (i to często tanio) z Polski Ryanair, a jak już się tam dostaniecie to warto kupić bilet na całą komunikację miejską. Promy na wyspy są w cenie tego biletu, a taki rejs to coś wspaniałego ❤ Bilety możecie kupić online, TUTAJ.
Atrakcje
W Göteborgu byliśmy w lipcu, w czasie największych upałów i burz w Polsce – a tam czeka na człowieka przyjemna temperatura, to idealne miejsce na przysłowiowe „coolcation” 😀 W sobotę lało cały dzień, i cudowne było to uczucie – że po prostu pada, kap kap, a nie jest zawierucha i szkwał taki, że nie wiesz, czy po wszystkim Twoja skoda nie będzie wisieć na sąsiedniej topoli. Taki deszczowy dzień jest wspaniałą okazją na zwiedzanie muzeów:
- Zwiedziłam Muzeum Historii Naturalnej (Gothenburg Museum of Natural History) w którym były olbrzymie zbiory fauny, w dodatku muzeum w sobotę było darmowe (warto sprawdzić wcześniej, które dni w tygodniu oferują takie darmowe wejście). To było jedno z najlepszych muzeów historii naturalnej, jakie widziałam w życiu, może się pochwalić zbiorami które obejmują 10 milionów eksponatów.

- Potem jeszcze muzeum sztuki (Göteborgs konstmuseum), polecane mi przez mieszkańców – to jedno z najważniejszych muzeów sztuki nordyckiej, a swoje zbiory zawdzięcza głównie darom mieszkańców.

- Na koniec uroczy Ogród Botaniczny w Göteborgu, założony w 1919 roku, darmowy wstęp umożliwia podziwianie 16 tysięcy roślin bez koniczeności wydawania fortuny. Płatne jest tylko wejście do szklarni.

Moje adidasy były już tak przemoknięte, że mogłam je wykręcać, ale i tak było fajnie.
- W niedzielę pogoda miała być lepsza, ale niestety rano było nadal chmurkowo, i trochę chłodno. Miało się potem rozpogodzić, więc pojechałam na brzeg i wsiadłam na prom na wyspę Hönö. Spodobała mi się ta nazwa, brzmiało jak cho no, więc stwierdziłam że idę. Na promie wiało, stałam w swetrze i softshellu i się trzęsłam, a obok blond Szwed ze swoją blond córeczką w krótkich spodenkach śmiali się i pewnie gadali o tym jakie to ciepłe lato.

Po dopłynięciu na wyspę miałam wsiąść w autobus numer 2, ale stał tylko numer 1, zapytałam więc kierowcy czy jedzie do centrum, a on pokazał mi żebym wsiadała – wsiadłam, po czym kierowca zawiózł mnie na inną wyspę 😃 Nie do końca o to mi chodziło, więc wysiadłam na Öckerö i zorientowałam się, że powrotny mam dopiero za 40 minut. Stwierdziłam że nic, napiję się herbaty. Nie dość, że w pobliskim barze herbaty nie mieli, tylko obrzydliwą kawę, to razem z ciastkiem kosztowało mnie to 40 zł, i to jeszcze kartą xD byłam załamana, a ciastko smakowało jak zmielona kawa z cukrem, nawet tak sprawny zjadacz słodyczy jak ja nie podołał.

Jak już wsiadłam do dobrego autobusu, i wysiadłam sobie na wyspie Hönö, to przypomniałam sobie że nawet nie skorzystałam z toalety w tej kawiarni. A to Szwecja, więc wszystko jest tak uporządkowane że nawet o krzaczki ciężko 🙈 w końcu jakieś dopadłam, ale nie mogę powiedzieć żeby cała akcja skończyła się totalnym sukcesem xD Po tym wszystkim, załamana, upokorzona i ogołocona z 40 zł, doczłapałam do rezerwatu przyrody. Wyszło słońce, ja zjadłam kanapkę żeby zabić smak tego koszmarnego ciastka, i już było mi lepiej, bo nie można się smucić, gdy wokół takie piękne okoliczności przyrody. A było naprawdę przepięknie, romantyczne skały wlewały się do skrzącego się od słońca morza, pięknie kwitły kwiaty, pachniało morską pianą i słychać było mewy.


- Szwecja w poniedziałek rozpieszczała nas pogodą. Tata jeszcze ruszył na tramwaje, a ja najpierw zabrałam się za zwiedzanie Hagi – zabytkowej dzielnicy Goteborga, na której wreszcie znalazłam sklepy z pamiątkami. Co prawda w jednym pani ewidentnie podejrzewała mnie o kradzież, być może to mój krzywy pysk wzbudził jej podejrzenia – nawet wyskoczyła na mnie, kiedy chciałam wyjść na zewnątrz po pocztówki xD biedna nie wiedziała, że polak jak już miałby coś ukraść, to przecież rower a nie jakiś magnes na lodówkę 😃

- Potem poszłam do Universeum – to duże centrum nauki z ogromną szklarnią, w której zamknięty jest las deszczowy. Do tego są tam wystawy o kosmosie, ogromne akwaria z rybami, a po szklarni wolno latają ptaki. Uważam jednak, że dużo większe wrażenie robi Godwanaland w Lipsku, o którym przeczytacie TUTAJ.

- Następna atrakcja tego dnia to znowu był prom – co tu dużo mówić, lubię się promować (atencjuszka!) – i tym razem namówiłam tatę:
– tato, idziesz ze mną na prom?
– nie Iwonko, może zostańmy w mieście..
– no zróbże to dla córeczki
– no to dobra
I tym sposobem poszliśmy na prom, swoje poczekaliśmy, ale było warto! Tym razem płynęliśmy na Brännö husvik i ten prom polecam z Goteborga najbardziej, jest nieprawdopodobnie malowniczy, płynie się tuż obok wysepek na których Szwedzi mają domy, czaicie, mają prywatne wysepki z domem (kto bogatemu zabroni?); wygląda to wszystko cudownie, jeszcze ta pogoda, tata był zachwycony i cieszył się że się dał namówić, całe szczęście, że mnie tak kocha.


Galeria
Podsumowanie
Goteborg to idealny pomysł na weekendowy wypad samolotem z Polski, taki mało popularny city break. Naprawdę, miasto ma fenomenalne atrakcje, jest piękne, przyjemne, czyste, a wysepki rozsiane tuż obok brzegu po prostu zachwycają.

























