Wietnam Północny

Wietnam Północny

Kilka słów o Wietnamie Północnym, który odwiedziliśmy w lutym 2025 roku na kilka dni. Dodam, że północ Wietnamu w lutym to idiotyczny pomysł na wakacje, no chyba, że kochasz deszcz i temperaturę 15 stopni, no i brak ogrzewania w hotelach przy 9 stopniach w nocy xD w lutym jest tam nadal zima, najlepiej wybrać się marzec/kwiecień lub na jesień. Za to Wietnam Południowy w lutym – świetny pomysł, temperatury będą z pewnością przyjemne. 

Iwona Marczak

Nazywam się Iwona, a Ty znajdujesz się na radosnej stronce o podróżowaniu. 60 krajów, 6 kontynentów, 3 podbródki – czyli dużo rodzinnych przygód, uśmiechu, sporo przydatnych wskazówek i absolutnie niepoważnego humoru 🙂

Nocleg

Spaliśmy w samym centrum, obok Hanoi Old Quarter, czyli tej najbardziej turystycznej, zabytkowej części miasta, w hotelu Sunline Central Hotel (LINK). W Wietnamie ceny są tak korzystne, że polecam zapewnić sobie trochę luksusu i wybrać naprawdę porządny hotel. Tutaj mieliśmy także śniadania, który były po prostu wybitne.

Jedzenie

Jeśli chodzi o restauracje w Hanoi, serdecznie polecam sieć MẸT Vietnamese restaurant & Vegetarian Food. Naprawdę wspaniałe, tradycyjne wietnamskie jedzenie, starannie przygotowane z najlepszych składników, idealne dla osób które boją się, że się pochorują w Azji. Po tym jedzeniu gwarantuję, że nic Wam nie będzie i wyjdziecie stamtąd pojedzeni i zadowoleni 🙂

Fantastyczne i nietuzinkowe miejsce na kawę w Hanoi to Loading T café, chociaż znajduje się w obskurnym budynku to miejsce ma taki klimat, że dajcie spokój, a do tego kawa jest przepyszna – zarówno taka na przykład bananowa, jak i genialna, typowa dla Wietnamu egg coffee (kawa + kogiel mogiel).

Na wyspie CatBa polecam restaurację My Way Pizza -Healthy – Vegan & Restaurant. Jedzenie jest także dobrej jakości, oprócz pizzy znajdziecie tam spory wybór innych dań, wszystko nam smakowało.

Transport

Jeśli boisz się, jak ja, jeździć na skuterze, to w Wietnamie naprawdę można sobie jeździć ze zorganizowanymi wycieczkami, albo autobusami miejskimi, albo taxi, albo autobusami rejsowymi dla turystów. Żadna z tych opcji nie jest droga, my tak zwiedziliśmy Hanoi, Cat Ba, zatokę Lan Ha i Ha Long, Ninh Binh i Bái Đính oraz Trang An. Wycieczek zorganizowanych szukaj najlepiej na portalu Get Your Guide.
Jeśli chodzi o dojazd na CatBa, polecam Cat Ba express, tylko poproście przewodnika, że chcecie dopłacić 6 zł od osoby i jechać nowo wybudowaną kolejką, a nie speedboatem – widoki robią mega wrażenie a wagonik cały Wasz.

Atrakcje

Mimo krótkiego pobytu w Wietnamie, sporo udało nam się zwiedzić. Przylatywaliśmy i wylatywaliśmy z Hanoi, aby dostać się do centrum można autobusem (kilka zł) lub taksówką (ze 3 razy więcej, ale szybciej i bardziej wygodnie).

  • Hanoi – Old Quarter, świątynia Ngoc Son, Hanoi Train Street.

Hanoi w lutym ciągle jest jeszcze pogrążone w zimowym letargu, ale nadaje to miastu niepowtarzalny i romantyczny klimat. Często padał deszcz, w tym deszczu kolorowo oświetlone ulice, setki motocykli, hałas trąbienia i warkotu silnika, a do tego stare kamienice, które wyglądają jakby były już po apokalipsie, i teraz ktoś zamiast je odremontować, stawia kolejne piętro z folii i desek.

       

Stara część miasta pęka w szwach od sklepów z pamiątkami, restauracji, kawiarni i innych przybytków, a tuż obok na ziemi baba sprzedaje surowe mięso, czasami na chodniku, w garze wielkości połowy mojej wanny (mam w chacie małą łazienkę, bywa) ktoś gotuje olbrzymią ilość podejrzanej zupy, a gdzie indziej turyści próbują przejść przez ulicę – i przeżyć. To tygiel kulturowy, mieszanka pozostałości francuskich wpływów, komunistycznych zasad i azjatyckiej tradycji.

Hanoi Train street to jedna z najbardziej znanych atrakcji stolicy – przez wąską, kolorową uliczkę dwa razy w ciągu dnia przejeżdża pociąg, o 15:00 i o 19:00. To bardzo turystyczne miejsce, pełne kawiarni i sklepów z pamiątkami, ale warto je odwiedzić, choćby dla tego klimatu.

  • Ninh Binh i Bái Đính oraz Tran An – wycieczka zorganizowana.

Wybraliśmy się na zwiedzanie Ninh Binh, celując w wycieczkę, w której będzie przepiękny widok z Mua Cave. Wycieczka kosztowała nieco ponad 100 zł/osoby, a w cenie mieliśmy cały dzień zwiedzania, obiad, pływanie godzinę łódką po Parku Krajobrazowym Trang An, no i odbiór i dowóz pod hotel. Najpierw zabrano nas do ciekawej świątyni, chodzi o Bái Đính. Większość zabudowań świątynnych to nówka sztuka, bo kompleks został zbudowany między rokiem 2003 a 2010.

Bái Đính – wewnątrz zabudowań można znaleźć setki rzeźb Buddy.

 

Radosny przewodnik pokazywał nam ciekawostki, i oczywiście mówił że to jest najwyższa pagoda w Azji, a tam największy dzwon na świecie – to wszystko nie do końca prawda, więc warto te informacje sobie później zweryfikować. Wśród turystów głównie Wietnamczycy, w pewnym momencie dwie panie poprosiły mnie o zdjęcie ze mną, poczułam się jak gwiazda xD Nie wiem tylko, czy chodziło o kręcone włosy, czy o to, że nigdy nie widziały takiej wielkiej baby.

Widać miejsca, w których rzeźby są dotykane przez wiernych – zazwyczaj to kolana, ale czasem dłonie, brzuchy czy nawet.. piersi.

 

Dalej udaliśmy się na rejs łódką do Trang An. To absolutnie przepiękne miejsce i warto wybrać się na taki rejs, jeśli organizujecie sami taką podróż, możecie wybrać dłuższy rejs łódkami, z pewnością warto. W Trang An głównie wiosłują kobiety.

 

Nasz rejs trwał około godziny, mimo złej pogody bardzo nam się podobało i byliśmy zachwyceni.

Często przepływaliśmy przez jaskinie, do tego były one ciekawie oświetlone.

 

Na koniec najlepsza atrakcja, czyli Mua Cave – wzgórze, do którego prowadzi ponoć 500 schodów, a na końcu czeka na człowieka wspaniały widok. Mimo słabej pogody, widoki faktycznie są po prostu zachwycające!

       

 

  • Kolejna wycieczka, czyli zatoka Lan HaHa Long, w tym Wyspa Małp i wioski rybackie.

Tutaj wycieczkę wybrałam przez polecenie od noclegu, i żałowałam – lepiej wybrać dobrze ocenione biuro przez pośrednika. Warunki na tej wycieczce nie były dostosowane do pogody, a brak ogrzewania na statku dosyć mocno nam doskwierał.

W trakcie tej wycieczki mieliśmy także zapewnione pływanie kajakiem, które sprawiło nam multum radości, i Kubie trochę stresu, bo nie dość, że głównie on wiosłował, to musiał jeszcze pilnować, żebym nas nie przewróciła swoim entuzjazmem 😀

Na koniec jeszcze wizyta na wyspie małp, gdzie przewodnik zapewniał że nie będą potrzebne buty. Kiedy jednak wspomniał o trekkingu, przezornie wzięłam buty ze sobą, i okazało się, że czeka nas wspinaczka po ostrych jak brzytwy skałach, bez żadnego szlaku, sprzętu, BHP, niczego xD Na końcu czekał na nas piękny widok, wart nerwów i wysiłku.

 

Sama wyspa małp jest urocza, można tam spotkać makaki, których na świecie mamy aż 23 gatunki. Widać, że małpy szybko się oswajają, dlatego trzeba uważać na plecaki, nie powinno się ich dotykać i karmić. Ja na chwilę położyłam pusty plecak na ziemi, i parę sekund później już sobie go wyrywałam z małpą xD (wygrałam, jak coś)

       

Galeria

Podsumowanie

  • Wietnamczycy w turystyce uwielbiają używać Whatsappa. Mój numer telefonu ma już chyba z dwudziestu Wietnamczyków, czekam tylko, aż ktoś z Wietnamu napisze mi wiadomość „Cześć tu Brad Pitt, utknąłem na wyspie w zatoce Ha Long szybko wysyłaj kasiorę”.
  • Kiedy zamawialiśmy taksówki, to panowie kierowcy pierwsze co to brali naszą walizkę, a następnie Kubie wręcz wyrywali plecak i mu nieśli, w ogóle nie patrząc nawet w moją stronę, więc drałowałam ze swoim plecakiem sama xD podejrzewam, że tok myślowy przebiegał mniej więcej tak: „Rany jaka silna baba, nawet nie będę jej pomagał, pomogę temu panu, on wygląda sympatycznie”
  • Język angielski w wykonaniu Wietnamczyków to ciekawa sprawa, przede wszystkim największe wygibasy były ze słowem „excuse me”, którego w turystyce używali namiętnie, za każdym razem brzmiało ono inaczej xD
  • W restauracjach i ogólnie turystyce turbo miła obsługa, natomiast po kilku dniach nie mogę się wypowadać szerzej na temat tego narodu, bo nie poznałam go bliżej. Niemniej jednak tak bezproblemowej i życzliwej obsługi to dawno nie spotkałam ❤
  • Kraj rozwija się dynamicznie, widać to choćby po ogromnych inwestycjach turystycznych na wyspie Cat Ba, gdzie praktycznie cała wyspa jest w budowie pod ogromne kompleksy hoteli. Nas to trochę zaskoczyło, bo zamiast widoku na morze mieliśmy z okna widok na budowę xD
Fushimi Inari-Taisha
San Blas – raj na ziemi
AzjaWietnam

Najnowsze artykuły:

Najciekawsze

Najciekawsze