Zatoka Kotorska

Zatoka Kotorska

Niesamowity Kotor i Perast, czyli Zatoka Kotorska ❤
Po zjechaniu z miliona serpentyn i prawie pożegnaniu się z kanapką którą już wcześniej zjadłam, dotarłyśmy do miasta z pewnym zwierzęciem towarzyszącym w nazwie. Zgadza się, to nie Piestor, ale Kotor, i zwierzęciem którego widok na ulicy nie jest w Czarnogórze niczym dziwnym jest właśnie kot. Przykry to często widok, ponieważ w świecie idealnym każdy kot miałby swoje kolanka do grzania, a każdy pies swoją dłoń do głaskania. Tutaj zwierzęta te są po prostu bezdomne, ale w większości miejsc – na szczęście zadbane przez mieszkańców.

          

Iwona Marczak

Nazywam się Iwona, a Ty znajdujesz się na radosnej stronce o podróżowaniu. 60 krajów, 6 kontynentów, 3 podbródki – czyli dużo rodzinnych przygód, uśmiechu, sporo przydatnych wskazówek i absolutnie niepoważnego humoru 🙂

Nocleg

W Kotorze mogę z czystym sumieniem polecić ten niedrogi nocleg: LINK

Jest osiągalny z Kotoru pieszo, a do tego z tarasu roztacza się piękny widok na zatokę.

Widok z tarasu przed naszym mieszkankiem w Kotorze.

Transport

W Czarnogórze byłam dwukrotnie, raz wynajęłam samochód – polecam jak najkrótszy i wąski samochód, drogi często są bardzo wąskie.

Za drugim razem po Czarnogórze poruszałam się autobusami. Ze stolicy jechałam do Kotoru, później do Budvy i z powrotem do stolicy. Polecam również taką formę transportu, bilety są niedrogie a autobus jest klimatyzowany.

Atrakcje

W Kotorze pochodziłyśmy głównie zwracając szczególną uwagę na sklepy z pamiątkami, bo wreszcie pojawiło się rękodzieło, które z mamą Bożenką uwielbiamy 😃 Obkupione jak dziki udałyśmy się na nocleg, który znajdował się zaledwie kilka kilometrów dalej wzdłuż zatoki.

Okazało się że mamy epicki widok z okna, i mimo zmęczenia po całym dniu ruszyłyśmy jeszcze tego samego dnia na podbój zatoki – no JA się nie wykąpię? Przypominało mi to trochę kąpiel w Fiordzie w Norwegii, tylko że tutaj było duuużo cieplej 😃 cudowne przeżycie, tak kąpać się w słonej wodzie z widokiem na takie piękne góry i zachód słońca. I zadowoloną mamę na brzegu.
Po kąpieli poszłyśmy do pobliskiej kawiarni, gdzie wrąbałam ciasto czekoladowe, które było przepyszne. (Po powrocie z Czarnogóry mama zauważyła że schudła kilogram, a ja nie schudłam ani grama. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego 😃)

Następnego dnia pierwszy punkt podróży to Perast, piękne miasteczko z widokiem na dwie wysepki – na jednej jest Kościół Matki Boskiej na Skale, a na drugiej katolicki Monastyr Świętego Grzegorza. I już ledwo wysiadłyśmy w tym pięknym (ale turystycznie obfitym) miejscu, ledwo żem szyby zasunęła w aucie a już jakiś podejrzany typek próbował nam wcisnąć rejs łódką na wyspy za „jedyne” 20 euro. Już prawie moja naiwność wzięła górę, ale chyba święty Jakub od skąpców czuwał nad moją duszą bo szepnął mi do ucha „coś to jest podejrzane, idź zaś prosto a dojrzysz pewno tańszą ofertę”. I tak było, kawałek dalej siedziała pani z oficjalną ofertą łódek które kosztowały 10 euro.

Zabrałyśmy się na ten rejs, i uważam że było warto, ponieważ ta wysepka z Kościołem Matki Boskiej jest bardzo urokliwa i widok na drugą wysepkę i Perast jest bardzo malowniczy.

Galeria

Podsumowanie

Potem się jeszcze wykąpałam, ale tym razem bez ciasta czekoladowego, bo zostało mi jeszcze trochę z poprzedniego dnia. Ogólnie jak widać jestem prostym człowiekiem, lubię jeść, pływać i głaskać kotki. Taka Czarnogóra to dla mnie był całkiem dobry wybór 😃

Santorini – oczekiwania a rzeczywistość.
Jezioro Szkoderskie – cud natury
CzarnogóraEuropa Środkowa

Najnowsze artykuły:

Najciekawsze

Najciekawsze