Bardzo polecam przepiękny, duży apartament w domu na obrzeżach Strasburga. Dla podróżujących autem to świetna opcja, do dyspozycji są dwie sypialnie, dwie łazienki, kuchnia i salon z balkonem – i można z pieskiem! LINK
Po Francji poruszaliśmy się samochodem. UWAGA: W niektórych dużych Francuskich miastach (np. Strasburg, Paryż) wymagana jest naklejka na pojeździe, określająca jego poziom zanieczyszczania środowiska. Trzeba ją wyrobić PRZED podróżą, (tak, też uważam, że to głupie). Naklejkę Crit’air kupicie na stronie: LINK (potrzebujecie danych z dowodu rejestracyjnego).
Jak się domyślacie, w tą podróż wyruszyliśmy w poszukiwaniu tramwajów. Mój tata realizuje swoją tramwajową pasję i jest w trakcie spełniania marzenia o sfotografowaniu i opisaniu 200 linii tramwajowych świata (ma już ok 170). Dlatego zwiedzimy ograniczoną liczbę pięknych miasteczek, w związku z faktem, że szybko trzeba jechać do kolejnych tramwajowych destynacji, czas goni, wieczność czeka, tramwaj ucieka, te sprawy

Przed Wami kilka pięknych miasteczek i miast w Alzacji:
Ribeauvillé – pierwsza na naszej trasie, jeszcze odwiedziłyśmy ją z tatą, zanim został wchłonięty przez swoją pędzącą po szynach pasję xD Miasteczko otoczone aż trzema zamkami obronnymi, które niekiedy widać spomiędzy urokliwych uliczek pełnych domów z muru pruskiego. Miasteczko warto odwiedzić także podczas imprez średniowiecznych, które odbywają się tam kilka razy do roku (ponoć jest tam też świetny jarmark Bożonarodzeniowy).
UWAGA: Warto zwiedzić pobliskie miasteczko Riquewihr.

Eguisheim – nasze ulubione. Ta miejscowość jest zjawiskowa, bogata architektura typu fachwerk (inaczej zabudowa szachulcowa, choć mogą różnić się wypełnieniem pomiędzy belkami) wygląda przepysznie, domki wydają się być zrobione z piernika. Do tego gniazda bocianie na każdym dachu – i jesteś w bajce. Na szczęście niemili Francuzi działali na nas bardzo orzeźwiająco, i nie pozwalali przesadnie się rozmarzyć, szczególnie, że jak na osobę która nie mówi po Francusku, zaskakująco dobrze szło mi rozumienie ich przewalania gałami na głupie pytania, które zadawałam

Colmar – to już większe miasto, niż te dwa co wymieniłam bo liczy sobie ok 70 tysięcy mieszkańców. W związku z wielkością jego zabudowa nie jest już tak zachwycająco jednolita, co w pozostałych miasteczkach z tej listy, więc kochani bez kitu, najmniej mi się podobało

Ale to jest moja osobista opinia, wiadomo, proszę mnie nie bić w komentarzach. Szczególnie malownicze miejsce to La Petite Venice, czyli mała Wenecja, gdzie zdjęcia wychodzą nawet jak robi je pies z zawiązanymi oczami i tyłem.
Strasburg – to już naprawdę spora miejscowość, liczy sobie ok 290 tysięcy mieszkańcow, a jego najciekawszą częścią jest centrum, w którym znajdziecie przepięknią Katedrę Najświętszej Marii Panny w Strasburgu – niegdyś najwyższy budynek świata z wieżą liczącą aż 142 metry wysokości, Katedra jest bardzo stara, bo początek jej budowy sięga XI wieku, ale budowali ją 400 lat (także nie jest tak źle u nas z tymi remontami autostrad kochani, mogło być gorzej xd).
Jak już chcecie coś zjeść, polecam Tarte Flambé – to cienki placek z ciasta chlebowego, posmarowany śmietaną, posypany boczkiem i cebulką. Śmietana – dobre. Boczek – dobre. Cebula – dobre! Także nie nie mogło tu pójść nie tak, jest to dobre i warto spróbować 