Nazywam się Iwona, a Ty znajdujesz się na radosnej stronce o podróżowaniu. 60 krajów, 6 kontynentów, 3 podbródki – czyli dużo rodzinnych przygód, uśmiechu, sporo przydatnych wskazówek i absolutnie niepoważnego humoru 🙂
Palenque – wodospady ze snów
Palenque – wodospady ze snów
Wodospady w okolicy Palenque – czyli wodospady Aqua Azul, Misol-Ha i Roberto Barrios. A do tego piękna roślinność, przepastna dżungla (ogromne alokazje, które rosną sobie elegancko kilkumetrowe na stercie gruzu, podczas gdy u mnie w specjalnej ziemi umierają gdy wiaterek zawieje im w złą stronę).
No dobra, ale po kolei.

Nocleg
Przyjechaliśmy do Palenque, gdzie czekał na nas niesamowity nocleg. Mieliśmy pokoik w cudnym domu, otoczonym jeszcze cudniejszym ogrodem. Po ogrodzie biegały jaszczurki, fruwały ary, biegały małe kapibary (to taki gryzoń). Nasz znajomy, Piotr powiedział w żarcie „może jeszcze macie tutaj krokodyla w basenie”.
Żart okazał się prawdą xD nie w basenie, ale w oczku wodnym mieszkał.. krokodyl. Miał na imię Juancho i chętnie żarł chleb, który właściciel posesji mu rzucał (jak kaczkom 😃). Nie był jakiś bardzo duży, i w sumie na swój sposób uroczy, ale no, kochani – krokodyl w oczku wodnym? 😃 Tego jeszcze nie grali xD
Wieczór w tym miejscu był magiczny. Siedzieliśmy z naszymi przyjaciółmi z Wrocławia i panem który był szefem tego całego dobytku, słuchaliśmy grających świerszczy, widzieliśmy jak ogród mieni się światłami świetlików, i trochę też żeśmy się napili (świetna metoda na odkażanie żołądka przecież) i.. to był jeden z najlepszych wieczorów mojego życia.
Ten niezwykły nocleg znajdziecie tutaj: LINK

Transport
Jeśli jedziecie do Palenque z południa ( z Tuxtli Gutierrez albo San Cristobal de Las Casas), wybierzcie lepiej drogę przez Villahermosa. Jest nieco dłuższa, ale dużo bezpieczniejsza.

Atrakcje
Rano okazało się, że Kuba nie jest w najlepszej formie, pochorował się. Mimo to dał radę pojechać z nami na piękne okoliczne wodospady. W pewnym momencie ja musiałam prowadzić, bo droga była trudna (częste blokady robione przez dzieci chcące sprzedać banany, mnóstwo ostrych progów zwalniających, bezdomne psy), a Kuba źle się czuł, w dodatku okazało się że za wejścia do wodospadów trzeba płacić dwa razy, bo raz państwu, a raz Zapatystom 😃 Panowie mieli maczety, więc swoje centusiostwo schowałam głęboko w sobie i grzecznie wszystko płaciłam (trzeba dodać, że były to bardzo drobne sumy).
- Wodospady były wspaniałe. Najpierw kolorowe Aqua Azul, wspaniałe kaskady tonące w turkusowej wodzie. To najbardziej popularne wodospady w Palenque i często zatrzymują się tam wycieczki autokarowe. Na miejscu można kupić pamiątki, skorzystać z toalety. Jest zakaz kąpieli, ale często nieprzestrzegany przez turystów.

- Później spektakularny Misol-Ha, spadający wdzięcznie z 30 metrów. Schodzi się do niego schodami, już z punktu widokowego wygląda niesamowicie. Można się tam kąpać, w dodatku można go zobaczyć „od środka”, bo jest poprowadzona ścieżka za nim która prowadzi do jaskini – jednak wstęp kosztuje kilka pesos, których akurat nie mieliśmy wszytych w stroje kąpielowe xD

- Na koniec wodospady Roberto Barrios, najbardziej dzikie i puste ze wszystkich. Byliśmy tam praktycznie sami, bardzo polecam bo teren wodospadów jest ogromny. Popularną atrakcją jest zjeżdżanie z nich na zgniecionej butelce 5l, wątpliwie bezpieczna zabawa 🙂

To wszystko było wspaniałe, zachwycałam się tymi widokami, no i tym towarzystwem. Wieczorem pojechaliśmy z Kubą i gospodarzem naszej posesji do lekarza. Okazuje się, że w Meksyku przy wielu aptekach jest lekarz, który przyjmuje na darmowe wizyty. Wytłumaczyłam mu, co się dzieje łamanym hiszpańskim i udało się pomóc Kubie.
Następnego dnia zwiedzaliśmy ruiny w Palenque, ale niestety pogoda kompletnie się popsuła, i nie tyle lało, co wiadrami woda leciała z nieba, tak, że schody zamieniały się w wodospady, a ścieżki spacerowe – w rzeki. Mimo to próbowaliśmy zwiedzać ruiny z naszymi poznanymi w podróży przyjaciółmi – Piotrem i Adą.

Galeria
Podsumowanie
Mimo przygód ze zdrowiem mojego Ukochanego, to był chyba najlepszy dzień z całej wyprawy do Meksyku. Pobyt w Palenque był magiczny, i dla takich chwil warto lecieć nawet na koniec świata ❤

























